Pomysł na szkołę angielskiego DOT

Hello czyli dzień dobry,

Tu Basia ze szkoły języka angielskiego DOT 🙂

Na początek, skąd pomysł na szkole języka angielskiego? Pewnie dlatego ze angielski jest dla mnie najważniejszy, i kropka ! Przyda się też dyplom magistra filologii angielskiej, dwie specjalności i prawie 10 lat doświadczenia w uczeniu dzieci i dorosłych.

Poważnie mówiąc, pomysł był oddawana, pojawiał się i znikał ( cytując klasyka polskiej piosenki), dużo później pojawiły się możliwości i zaraz za nimi, wyzwania ( nikt już nie mówi trudności, prawda?)
Szkoła zawsze wiedziałam jaka ma być, czyli nowoczesna, kreatywna, multimedialne, daleka od sztampy i szkolnej szarzyzny. Ambitnie? Pewnie tak, ale mierzyć trzeba wysoko. Może tylko ktoś mógł mi przypomnieć, jak sobie tak frunęłam na skrzydełkach swoich marzeń, ze ziemia to jednak tutaj, na dole.
Zderzeń z rzeczywistością było kilka, twardych lądowań zdecydowanie więcej. Dobra wiadomość jest taka ze wszyscy przeżyli.

Najpierw było pytanie gdzie? Czyli DOT szuka swojego miejsca na świecie. Moje spotkania z agencjami nieruchomości najlepiej opisuje, jakże na czasie, kolęda ‘ nie było miejsca dla ciebie’ można kliknąć i wzruszyć się wizja bezdomnej DOT. Po licznych, dobrze, bardzo licznych przygodach , na horyzoncie pojawiła się nadzieja czyli pani Ola ze spółdzielni mieszkaniowej. Dalej już poszło, umowa podpisana czyli ruszamy pełna para. Odkryłam ze malowanie jest fajne w komediach romantycznych ( znamy prawda ? mazanie po nosach pędzlem, etc), natomiast malowanie powietrzni 100 metrów kwadratowych jest znacznie bardziej męczące. Już się nie dziwie ze panowie budowlani przeklinają. Wcale się nie dziwie. Farba wszędzie ? Z sufitu kapie? Gładź odpada?

malowanie wykonanie nieprawidłowe: brak czapeczki, brak pojęcia co robię.

Potem zostało wnieść 109876543 rzeczy po bardzo stromych schodach ( pozdrawiam panów z firmy dostarczającej meble i obiecuje, już nigdy nic nie zamawiać z wniesieniem).

I wreszcie dzień pierwszy czyli otwarcie 🙂 Przewinęło się mnóstwo ludzi, był angielski dla dzieciaków, były babeczki, była tez prezentacja oferty i pierwsze zapisy. Jak widać poniżej, były tez emocje ( noc wcześniej nie przespana z ich nadmiaru).

Dowód na emocje czyli bardzo podkrążone oczy. I przyjaciółka Ania w roli wsparcia sprzedaży (a w brzuchu Ani Zuzia)

W następnym wpisie opowiem, jak wyglądają zajęcia z angielskiego w DOT czyli o tym ze można, a nawet trzeba uczyć się kreatywnie